To nie tak, że nie jestem tradycjonalistą i najchętniej zmieniłbym cały świat i wszystkie panujące w nim zasady. Nigdy wcześniej się nad tym nie zastanawiałem ale z wiadomych przyczyn musiałem przeanalizować większość rzeczy związanych ze ślubem od A do Z. Mówiąc o tym wszystkim mojej Rodzinie czy znajomym słyszałem bardzo często "ale jak to nie będzie...?!" "co to za ślub bez...?!" "Jak tak można? co to za zwyczaje?!" Po co robić coś tylko dlatego, że tak robią wszyscy i że trzeba to "odbębnić" i jechać dalej z listą rzeczy do zrobienia?
Oto moje wnioski (kolejność przypadkowa):
1) Błogosławieństwo przez Rodziców
Wiadomo śliski temat bo religia, wierzenia, ale szczerze - co to za szopka? Jesteśmy dorośli, podejmujemy świadome decyzje, do czego nam jest potrzebne klękanie przed Rodzicami? A jeśli nie dadzą nam Błogosławieństwa to co, nie będziemy razem? Nie będzie ślubu?
2) Wieczory - kawalerski i panieński
To dopiero jest kosmos. Ja osobiście zrezygnowałem z takiej imprezy. Dlaczego? Nie jest mi to do niczego potrzebne. Byłem na kilku kawalerskich i szczerze mówiąc... albo zachowam to dla siebie, zgodnie z zasadą "Co wydarzyło się w Las Vegas, zostaje w Las Vegas". Jeżeli ktoś chce zobaczyć panią na rurze, albo 10 pań na rurach to czy naprawdę musi czekać na okazję pt. "wieczór kawalerski"? Bo co, bo wtedy mu się upiecze? :)
Miałem też okazję bywać w klubach, w których przebywały kobiety w trakcie wieczorów panieńskich. O co chodzi z tymi doczepianymi uszami króliczków lub świecącymi rogami diabła? A tort w kształcie penisa? Dziewczyny, naprawdę? Tylko na tyle was stać?
Hitem jest piszczenie na parkiecie w stylu: "jesteśmy takie szaloneeeee", "ale z nas krejzolkiiiiiiiiii".
No jesteście, jesteście. Ehe.
3) Branie pieniędzy na wesele od Rodziców
To jest moim zdaniem największe przegięcie pały ze wszystkich możliwych opcji. No chyba, że należysz do pokolenia "za hajs matki baluj" to możesz przeskoczyć do kolejnego punktu.
Jeśli waszym ojcem nie jest Bill Gates i Rodzice odkładali pieniądze na Wasz ślub przez wiele, wiele lat, odmawiając sobie różnych rzeczy to powinno być Wam wstyd. Koszt wesela to ładnych kilkadziesiąt tysięcy złotych. Niech Rodzice za te pieniądze pojadą sobie w długo wyczekiwaną podróż, niech zrobią sobie remont mieszkania, kupią nowe meble czy samochód.
4) Jeśli nie kasa od Rodziców to skąd ją brać?
Kto powiedział, że każda para musi zrobić wielkie, huczne wesele na minimum 200 osób? Przecież jeśli te pieniądze nie spadną nam z nieba to trzeba będzie wziąć kredyt. Czy to warte zachodu skoro i tak po wszystkim usłyszycie komentarze w stylu "ale cienka ta zupka", "mięso było twarde", "orkiestra strasznie zamulała", "matko ale ona się ubrała?!", "grubo w tym wyglądała" etc.
Warto przemyśleć opcję czegoś innego, ale wcale nie gorszego. Np. obiad dla najbliższej Rodziny, świadków i przyjaciół. 20-30 osób. Rozważcie to nawet jeśli tak czy siak śpicie na pieniądzach.
5) Weselne zabawy
Kto był na wielu weselach doskonale wie, że na każdym zawsze jest praktycznie to samo. "Jesteś szalona", "Rudy się żeni", "Kaczuchy", "Oczepiny", "Wielka miłość - Seweryna Krajewskiego", czy modne ostatnimi czasy "Ona tańczy dla mnie" i "Bałkanica".
Na samą myśl jest mi niedobrze. Ile razy można przerabiać to samo w kółko? zmienia się tylko miejsce i ludzie. Zastanówcie się więc czy nie warto wprowadzić jakichś fajnych ,ciekawych zmian, skoro już poszło na to "kilkadziesiąt kafli".
6) Ale to już było.
* Chleb i sól
* Rozbijanie kieliszków
* Coś pożyczonego
* Naklejki na podeszwach "GAME OVER"
* Podziękowania dla gości = flaszka + ciasto
*
I na tym zakończę. Być może uda mi się kiedyś dopisać dalszą część jeśli uznam, że warto wracać do tematu. Na chwilę obecną głównym wnioskiem jest to, że wesele to straszna wiocha. Sztuczna, wyreżyserowana wiocha z bandą pijanych ludzi zachowujących się mniej lub bardziej przyzwoicie.
Bardzo mnie to cieszy, że coraz więcej par decyduje się na śluby za granicą lub na obiady dla najbliższych. Fajną opcją jest również elegancki obiad dla najbliższej Rodziny, a na drugi dzień wielkie ognisko lub grill w plenerze dla znajomych i przyjaciół. Nie trzymajmy się w sztywnych ramach bo ktoś kiedyś powiedział jak ma wyglądać wesele. Nie małpujmy bezmyślnie pewnych zachowań i zwyczajów. Twórzmy nowe, ciekawsze, fajniejsze! Jeśli coś przychodzi Wam do głowy to skorzystajcie z opcji "napisz komentarz".

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz